A PHP Error was encountered

Severity: Warning

Message: json_decode() expects parameter 1 to be string, array given

Filename: helpers/youtube_helper.php

Line Number: 481

A PHP Error was encountered

Severity: Warning

Message: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/httpd/ai-tube.com/content/html/system/core/Exceptions.php:185)

Filename: libraries/Tracker.php

Line Number: 47

Sahl Hasheesh Old Town Hurghada | Tropitel Sahl Hashesh (Biuro - At Ai-Tube.com

Sahl Hasheesh Old Town Hurghada Tropitel Sahl Hashesh (Biuro 1 day ago   14:29

Share
Александр Полищук
Sahl Hasheesh Old Town-Graviton1999

Comments 1 Comments

Аурелия Я
спасибо очень хорошее  видео.
Add Reply

Tropitel Sahl Hashesh (Biuro Sahl Hasheesh Old Town Hurghada 1 day ago   09:31

Share
Hotel Topitel Sahl Hashesh - nigdy o nim nie zapomnicie.

Zanim jednak nadejdą niezapomniane wspomnienia, posłuchajcie tej opowieści, która nie ma nic wspólnego z bajką.

Nasza historia zaczyna się zaraz po przylocie, na lotnisku w Hurgadzie. Sprawna lotniskowa obsługa kieruje nas do właściwych przejść. Potem wyławiamy wzrokiem tabliczkę z nazwą agencji turystycznej, w której wykupiliśmy wczasy, a którą trzyma w dłoni nasz rezydent.

Przechodzimy do autobusu i zajmujemy miejsce. Teraz czeka nas około czterdziestominutowa jazda do luksusowej dzielnicy Hurgady, określanej mianem "Sahl Hashesh". Jest ona oddalona (znacznie) od reszty hoteli oraz oddzieliła się od nich szerokim pasem pustyni. Wybudowane w owej "dzielnicy" hotele szczycą się nie tylko najwyższym bezpieczeństwem, które zapewniają swoim gościom ale i luksusem, którego mogą im zaoferować.

Po usłyszeniu tej wiadomości pilnie wyglądamy przez okno, czy nikt nie próbuje przypadkiem zrobić nas w trąbę, a dzielnica luksusu nie jest przypadkiem...
Nie, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Palmy są strzeliste, pobocza (mimo sąsiadującej z nimi pustyni) zielone, asfalt gładki i prowadzący obok bajkowych hoteli do naszej oazy, gdzie...

Niegdyś zmęczonym wędrowcom przez piaski Sahary oferowano wodę i podpłomyk. Nam, równie strudzonym 40 minutowa podróżą w klimatyzowanym wnętrzu (po zameldowaniu się) oferują wykwintny pokój.
Po otwarciu prowadzących do niego drzwi zerkamy do łazienki.
Hotel jeszcze pachnie nowością, zatem mimo polskiego szukania dziury w całym nie możemy się do niczego "przyczepić" - wanna, prysznic, i pozostałe niezbędne w cywilizacji urządzenia są w jak najlepszym porządku.

W pokoju kuszą dwa wielkie łoża, które w zależności od standardu mają więcej lub mniej zdobień (tudzież złoceń). Nas satysfakcjonuje standard najniższy, który (nie bójmy się tego słowa) całkowicie zadowoli nasze proste i przyziemne gusty. Jak proste i przyziemne - ot choćby szerokość łóżka, która wynosi niemal dwa metry. Dlatego nie zauważamy wielu drobnostek, wygodnych foteli, wyjścia na balkon z kolejną parą foteli i wspaniałego widoku rozciągającego się z naszego punktu widokowego.

Tak więc ziewając, znudzeni otaczającym nas luksusem zjeżdżamy na obiad. Między nami mówiąc - nic specjalnego! Prócz śniadania, które ma lżejsze menu jesteśmy zmuszeni do wybierania w sześciu daniach gorących, sześciu zimnych przekąskach, ośmiu czy dziesięciu różnych surówkach, sześciu tacach ze słodyczami. Nie wspomnę o stale zatrzymujących się przy naszym stoliku kelnerach, którzy stale namawiają nas na: piwo, wino, colę. herbatę, kawę lub soki - oszaleć można!

Wszystkie serwowane nam danie - niestety - nie smakują jak u naszej mamy na obiedzie. Wiadomo, że nasza wspaniała rodzicielka nigdy nie słyszała o specjalnie przyrządzanej baraninie, wołowinie czy też kurach. Może dlatego krzywimy się z niesmakiem idąc po drugą porcję. Rzecz jasna po powrocie nigdy o tym nie powiemy rodzicielce, szczerze ciesząc się z tradycyjnych ziemniaków, pojedynczej surówki z buraczków i porządnie przysmażonego kotleta mielonego. Jak już widać z tego prostego porównania jedzenie w Hotel Topitel Sahl Hashesh jest do... bani!!!

Może dlatego przez cały czas pobytu nie pozostaje nam nic innego jak tylko (po posiłku) biec na plażę. Tam świeci nasze polskie słońce. A że w Egipcie (tłumaczymy sobie) jest mniej przemysłu, stąd świeci silniej, a my przez to możemy strzaskać się na mahoń. Jeśli zaś wieczorem nie popędzimy na spacer, a w nocy na dyskotekę możemy obejrzeć trzy kanały telewizji polskiej (w tym nawet TVP Kultura).

Oczywiście w międzyczasie, w ramach all inclusive, wzmacniamy się napojami, lub kapiemy się we wspaniałym zespole basenów - nuda!

Kiedy zatem po powrocie z wczasów do domów ponownie zamarzy nam się owa chwila znudzenia zawsze będziemy mogli zamówić przez Internet wczasy w niezapomnianym Hotel Topitel Sahl Hashesh, który (jak wspomniałem już na początku) nie ma nic wspólnego z baśniami 1001 nocy.